Jak schudnąć? Metamorfoza z Trener Lilką!

Jak schudnąć? Metamorfoza z Trener Lilką!

486 views

Jak schudnąć?

To pytanie cicho rozbrzmiewa w głowach wielu z nas.
Szczególnie w czasach wielkiego pośpiechu, fast foodów, ogromu pracy i braku chwili dla siebie.

Rozważania na temat własnej tkanki tłuszczowej zdają się nabierać na sile w okresie postanowień noworocznych czy nadchodzącego lata. Jedni skrupulatnie wcielają w życie swoje wielkie plany o przemianie. Inni przypatrują się z daleka pozostając jedynie przy marzeniach.

A do której grupy Ty należysz?

W tym artykule poznasz moją historię. Opowieść łączącą dwa lata lenistwa z kilkoma miesiącami ciężkiej pracy.

Listopad 2018 & Marzec 2019

W ciągu ostatnich dwóch lat doprowadziłam do przybrania ponad 10 kg wagi i całkowitej utraty kondycji fizycznej. Prowadzona błędnym przekonaniem, że własna firma i obowiązki domowe są priorytetem, zaniedbałam siebie i własne ciało. Zbędne ilości tłuszczu zaczęły pochłaniać moje poczucie wartości. Zajadałam smutki i stres. A potem smuciłam się i stresowałam, bo kolejna para ulubionych spodni wędrowała do kosza. Coraz większe rozmiary ubrań były dla mnie coraz mniejszą tolerancją dla własnego ciała. Już nie tylko ubrania i lustra były mi wrogiem. Powolnie stawali się nimi wszyscy wokół. Ci, którzy z niedowierzaniem wytykali nadmierne centymetry. I Ci, którzy jeszcze nie zdążyli o nich pomyśleć. Nie było lepszego czasu na zmiany niż zbliżający się wówczas, Nowy Rok.

To właśnie wtedy z pomocą nadeszła Trener Lilka. Pełna motywacji, pasji do działania i z gotowym planu ratunku mej marnej osoby.

Jesteście ciekawi, jak w ciągu czterech miesięcy zrzuciłam 10 kg wagi?

Opowieści ukryte są w polach do rozwinięcia. Wszystkich zainteresowanych konkretnymi informacjami zapraszam na dół artykułu.

  • 1 miesiąc (listopad – grudzień)

Czy trudno jest zacząć ćwiczenia z trenerem personalnym? (kliknij by rozwinąć)

Pierwsze kilka treningów było tak trudne, jak spacer po pustyni bez butelki wody. Rozleniwione ciało kołysało się na boki przy każdej próbie utrzymania równowagi. W moim umyśle panował “niechcemisienizm” w wersji zaawansowanej. Przerażała mnie sama myśl dojścia na siłownię (miałam do niej 10 minut pieszo). A gdzie tu jeszcze skoki, podskoki, wyskoki? I to wśród ludzi patrzących się na nieudane poczynania? I jeszcze ta siłownia nieszczęsna? To nie można tak w domku poćwiczyć sobie pięknie, ładnie? Bez sensu!
Moje zerowe poczucie własnej wartości nakłoniło mnie nawet do próby przekupstwa. (Daremnie proponowałam dodatkowe pieniądze za treningi domowe). Za wszelką cenę próbowałam ustrzec się ćwiczeń w miejscach publicznych. Ogromny wstyd zaniedbaniem własnej siebie przerastał moje poczucie odwagi i chęć zmian.

Pewnego razu nawet zdecydowałam o wyjściu na siłownię bez obecności trenera. Całkiem przypadkiem mój karnet przestał wtedy działać. Oczekiwanie na nadejście recepcjonisty przyniosło mi złotą myśl ucieczki. I tak, stojąc 20 minut przy ladzie recepcyjnej, postanowiłam wrócić do domu. Czym prędzej odwróciłam się na pięcie i opuściłam ten szatański obiekt.
(Co za żenada :D)

W największych chwilach zwątpienia nadchodziła Trener Lilka. Poczucie, że ktoś dostosował swoje plany do mojej dyspozycyjności, było ratunkiem. Dodatkowo, przy osobie z tak pozytywnym nastawieniem do życia, człowiek od razu staje się silniejszy. Moje przyzwyczajenie do zajęć na siłowni zdawało się nadejść szybko. Szczególnie kiedy zobaczyłam pierwsze efekty ćwiczeń i diety. Coraz większa euforia i satysfakcja towarzyszyły mojemu poczuciu zmęczenia po treningu. Wszystko szło zgodnie z planem. Do czasu…

WYMIARY

(po 5 tygodniach od pierwszego treningu, tj. 10.12.18)

  • talia 70 cm
  • biodra 90 cm
  • udo 52,5 cm
  • waga: 54 kg

(podczas pierwszego treningu 31.10.18)

  • talia 73,5 cm
  • biodra 95 cm
  • udo 54 cm
  • waga: 58,5 kg

 

 

 

 

 

 

  • 2 miesiąc (grudzień – styczeń)

Jak przetrwać kryzys w trenowaniu? (kliknij by rozwinąć)

W czasie drugiego miesiąca ćwiczeń mój organizm zaczął się buntować. Centymetrów nie ubywało już tak, jak wcześniej. Waga także stała w miejscu. Zaczął doskwierać mi coraz większy głód. A i pokusy z zewnątrz były silniejsze. Czas świąteczny i sylwestrowy był niezwykle majonezowy, tfu trudny. Pyszne kawałki kurczaka niemal same wskakiwały na talerz. A ten barszcz, mmm. I ten bigos taki dobry. No, ale nie. Starałam się trzymać fason. Specjalnie dla mnie na wigilijnym stole pojawiły się dodatkowe zestawy warzyw, ciemny chleb i nawet awokado! Babcie są najcudowniejsze.

Wielkimi krokami nadchodził Nowy Rok, który należało powitać z klasą. Wtedy po raz pierwszy dostrzegłam zalety świątecznej katorgi. Sukienka, która wisiała z metką w szafie przez trzy lata, wreszcie pasowała idealnie. Nie wiem, czy kiedykolwiek rozpierała mnie większa duma. To właśnie dla takich chwil warto walczyć o swoje marzenia!

Początek stycznia był dla mnie wyprawą do Azji i przełomowym etapem życia. To właśnie tam przekonałam się o magii regularnego jedzenia. Poznałam sposób żywienia, który zamiast słodyczy oferował miliony najsłodszych owoców. W wieku (jeszcze wtedy) 25 lat nauczyłam się wreszcie jeść owoce i warzywa! Od tamtego momentu moje życie diametralnie się odmieniło.

Jesteście ciekawi dlaczego?

Zapraszam do kolejnego porównania.

WYMIARY

(po 10 tygodniach od pierwszego treningu, tj. 9.01.2019)

  • talia 68 cm
  • biodra 89 cm
  • udo 51 cm
  • waga: 52 kg

(podczas pierwszego treningu 31.10.18)

  • talia 73,5 cm
  • biodra 95 cm
  • udo 54 cm
  • waga: 58,5 kg

 

 

 

 

 

  • 3 miesiąc (styczeń – luty)

Jak uniknąć efektu jojo? (kliknij by rozwinąć odpowiedź)

Ponad trzy miesiące pracy nad własnym ciałem przyniosły mi niesamowite efekty. Owocowo- warzywne nawyki żywieniowe nadały mojemu życiu lekkości. Uczucie smutku, depresji i senności, odeszły wraz z ciemnymi chmurami zimy. Moje poczucie własnej wartości wzrosło. Nie tylko dlatego, że znów stałam się szczupła. Ale dlatego, że osiągnęłam pierwszy etap zamierzonego celu. Nie pamiętam, czy mój umysł kiedykolwiek pracował tak jasno, czysto i radośnie.

Tutaj nasuwa się od razu pytanie, czy szybka metamorfoza oznacza jeszcze szybszy powrót do dawnej wagi. Przy zachowaniu zdrowego trybu żywieniowego i dbaniu o regularność zajęć fizycznych, z pewnością nie. Szczególnie, że to dopiero początek mojej drogi do upragnionej formy. Skoro masę mamy już zrzuconą, to teraz możemy rzeźbić 😉

Trzymajcie kciuki!

WYMIARY

(po 14 tygodniach od pierwszego treningu, tj. 6.02.2019)

  • talia 65 cm
  • biodra 86 cm
  • udo 51 cm
  • waga: 49,5 kg

 

(podczas pierwszego treningu 31.10.18)

  • talia 73,5 cm
  • biodra 95 cm
  • udo 54 cm
  • waga: 58,5 kg

 

 

 

 

 

  • 4 miesiąc (luty – obecnie)

WYMIARY (po 19 tygodniach od pierwszego treningu, tj. 13.03.2019)

  • talia 63 cm  <- wcześniej 73,5 cm = – 10,5 cm
  • biodra 84,5 cm <- wcześniej 95 cm = – 10,5 cm
  • udo 48 cm <- wcześniej 54 cm = – 6 cm
  • waga: 48,5 kg <- wcześniej 58,5 kg = – 10 kg

To właśnie w ten sposób z rozmiaru 36/38 wskoczyłam na rozmiar 32/34. Niemożliwe? A jednak!

Pomiary wykonywane były o zbliżonych godzinach (przed wieczornym posiłkiem) i są prawdziwe. Identyczne wartości różnic są zaskakujące również dla mnie 🙂

Zestawienie mojej obecnej formy i tej z pierwszego treningu, znajdziecie na górze strony.
Jeśli jednak chcecie dowiedzieć się jak osiągnąć takie efekty w krótkim czasie, zapraszam do dalszej części artykułu.

  • Pytanie kluczowe: Jak schudnąć?

Najważniejszym czynnikiem w utracie wagi jest dieta. (kliknij by rozwinąć odpowiedź)

Od odpowiedniego trybu żywieniowego i regularności posiłków, zależy funkcjonowanie całego organizmu. System małych, ale częstych posiłków był dla mnie niezwykle trudny do wprowadzenia. Szczególnie, że wcześniej moja dieta opierała się na jednym posiłku dziennie. I to w postaci sytego obiadu jedzonego o godz 23. W związku z tym, wszelkie zmiany żywieniowe wprowadzałam stopniowo. Początkowo zaczęłam od zwiększania ilości posiłków w ciągu dnia. Później skupiłam się na spokojnym eliminowaniu niezdrowej żywności. Nie odstawiłam od razu masła na rzecz awokado. Mieszałam jeden i drugi produkt, zmieniając ich proporcje za każdym kolejnym razem. Małymi kroczkami, ale do celu. Ten sposób doprowadził mnie do odstawienia całej masy niezdrowych produktów. (Szczegółowe informacje o diecie znajdują się w dalszej części artykułu)

Kolejną składową sukcesu jest odpowiedni plan treningowy i regularność w działaniu. (kliknij by rozwinąć odpowiedź)

Samodzielne ułożenie treningów jest niezwykle trudne. Oczywiście można posiłkować się ćwiczeniami z YouTube czy telewizji. Nie dadzą one jednak takiego efektu jak zajęcia z trenerem personalnym. Przed rozpoczęciem ćwiczeń z Trener Lilką, próbowałam wielu opcji zrzucenia kilogramów. Zajęcia z trenerem są bezapelacyjnie genialne! Przede wszystkim wykluczają błędy podczas wykonywanych ćwiczeń. Co jest niezwykle ważne dla uzyskania odpowiednich efektów oraz niezrobienia krzywdy swojemu ciału.

 

  • Jak wyglądają zajęcia z trenerem personalnym?

(kliknij by rozwinąć odpowiedź)

Odpowiedź jest prosta. Jak każda współpraca z drugim człowiekiem. Trzeba ustalić odpowiednie zasady, których będzie przestrzegać zarówno jedna, jak i druga strona. Podopieczny musi z pełnym zaangażowaniem stosować się do wytycznych trenera. Nie tylko w kwestii częstotliwości treningów czy wykonywanych ćwiczeń. Dotyczy to także stosowania diety, spędzania czasu wolnego czy “ćwiczeń domowych”. Trener natomiast robi wszystko by plan treningowy wraz z dietą przyniosły pożądane efekty. Podczas realizacji treningu cały czas dogląda czy kręgosłup jest wyprostowany, klatka piersiowa otwarta, kość ogonowa schowana, ręce odpowiednio ustawione. Po prostu pilnuje bezpieczeństwa i zdrowia swojego podopiecznego.

Wybór odpowiedniego trenera personalnego jest niezwykle trudny. Sama miałam z nim bardzo duży problem. Zanim trafiłam pod opiekę Lili, miałam okazję współpracować z osobą pozornie doświadczoną. Niestety przypisana mi dieta oraz plan ćwiczeń przyniosły odwrotny efekt od zamierzonego. W konsekwencji na moim koncie pojawiło się kilka dodatkowych kilogramów oraz stan depresyjny.

Moje obawy przed nawiązaniem nowej współpracy były ogromne. Postanowiłam jednak zaryzykować i postawić wszystko na jedną kartę. Jestem teraz przekonana, że to była jedna z najlepszych decyzji w moim życiu.

Z czystym sumieniem mogę zatem polecić Lilę!
I nie dotyczy to tylko Pań 🙂

 

  • Ile kosztuje współpraca z trenerem?

(kliknij by rozwinąć odpowiedź)

Koszt współpracy z trenerem personalnym uzależniony jest w głównej mierze od ilości umówionych treningów. Każdy trener posiada także inny cennik, zgodny z doświadczeniem i osiągnięciami w branży.

Koszt jednego miesiąca zajęć (2x 1 godz w tygodniu) rozpoczyna się od ok 400 zł miesięcznie do nawet kilku tysięcy zł. Wszystko zależy od naszych preferencji co do osoby prowadzącej oraz efektów, jakie chcemy osiągnąć. Warto pytać, dowiadywać się, zbierać opinie. Oferta trenerska jest na tyle szeroka, że z pewnością każdy znajdzie dla siebie trenera idealnego 😉

 

  • Jak powinna wyglądać prawidłowa dieta?

Myślę, że na to pytanie najlepiej odpowie Trener Lilka

Podsumowanie.

Zrzucenie zbędnych kilogramów nie jest trudne. Najtrudniejsze jest zmobilizowanie się do działania. Bez szukania wymówek w nadmiarze pracy, obowiązkach domowych, dzieciach czy zmęczeniu. Pewnie wiele z Was pomyślało w tym momencie “łatwo Ci mówić“. Otóż niekoniecznie łatwo. Pracuję 6 dni w tygodniu po około 10 godzin każdego dnia. Robię zakupy, gotuję obiady (niestety hurtowo, czyli dwa razy na cały tydzień), spędzam czas z przyjaciółmi, piszę bloga, podróżuję, realizuję marzenia. Ja także mam obowiązki. Mimo to znajduję w ciągu tygodnia trzy i pół godziny (2x po jednej godzinie zajęć + dojazd). Pozwól sobie tym udowodnić, że na prawdę czas da się zorganizować. Potrzebne są tylko szczere chęci i wola walki.

Podejmiesz wyzwanie?:)

W tym miejscu chciałabym także podziękować osobie, bez której nie byłoby tego artykułu i całej metamorfozy.
Trener Lilka  Jesteś niezwykła w tym co robisz. Działaj, motywuj ludzi, rób to co kochasz i czerp ze swojej pracy jeszcze więcej radości niż teraz (o ile to możliwe ;)) Dziękuję! Bez Ciebie ta metamorfoza by się nie udała. Ogromne ukłony w Twoją stronę <3

To już koniec mojej opowieści. Mam nadzieję, że podobał Ci się mój artykuł.
Z całego serducha życzę powodzenia w realizacji zamierzonego celu i zrzucenia zbędnej wagi. A może metamorfoza jest już na liście Twoich osiągnięć?:)

Będzie mi bardzo miło jeśli dasz znać w komentarzu :*

Buziaki!

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

%d bloggers like this: